29 Aug
2010
Rok temu gromada świadomych mieszkańców pierwszego świata zmieniła sobie awatarki na zielone żeby pomóc młodzieży z Iranu w ich dążeniu do kawy z plastikowego kubka i WiFi. Do wolności. Okazało się, że Twitter wygrał z Iranem i zielone awatary były dla tej wygranej znaczącej.
Ahamamahehahamenidani, czy jak się tam ten ich prezydent nazywa, był bardzo zły i przestraszony. Zadzwonił więc do Chin z pytaniem co robić. Poddać się -- padła odpowiedź. W zeszłym roku -- Chiny kontynuuowały -- blogerzy w Polsce uwolnili Tybet.
Rewolucja, której nie było. Twitterek i Wykop nie zmienia świata. :-(